ACTA - Stop przemocy i innym debilizmom....
notreal 2012-01-23 00:06:10
skomentuj (0)
Wymiana centralnego ogrzewania, czyli tzw WCO....
Akcja zaczęła się ok osmej rano. Najpierw panowie zagrzmocili w rury - tak ostrzegawczo.
Pomyslalem, ze to calkiem sprytnie, bo pobudza kogo trzeba, dadza z pol godzinki i bedzie
czas sie ogarnac i wpuscic ekipe. Jednak... jednak, to nie bylo pol godziny.
Panowie zapukali po chwili do drzwi i po negocjacjach z A., dali jeszcze chwilę czasu.
Radosnie pytajac "tak piec minut?". Wariaci. A dopiero wstała, więc niby jak miala zrobic te
wszystkie rzeczy, ktore kazde dziewcze rano robi w... piec minut!?!
No,ale panowie raz jeszcze tylko pukali, teraz ja negocjowalem.
Ostatecznie weszli o osmej minut trzydziesci.
08:34
- ten regal jak panowie chca przesunac, to musza mi pomoc, bo wielki.
- ten? co, my mamy przesunac, zeby jak sie cos popsuje nie bylo na nas? hehehe - pan się
zasmial i... sam przesunal mebel. Taki był.
08:43
Przyszedl pan kierownik i stwierdzil, ze nowy kaloryfer nie wejdzie i zeby wywalili szafke
co przeszkadza. Po chwili zorientowal sie, ze ja tu jestem jednak. Zasugerowalem,
alternatywne rozwiazanie. Skoro mielismy upal z zapowietrzonym starym kaloryferem, wiec moze
w nowym wyjmiemy zeberko, czy dwa i bedzie git. Pan kierownik, powiedzil, ze to sie zapisze,
ze klient tak chcial. Super!
08:52
Pan Lucek przyniosl mi dwa zeberka w prezencie od kierownika. Chyba wystawie na Allegro.
09:15
Pozbywamy sie zbednych kawalkow paneli podlogowych. Spokojnie, zza regalu, a wiadomo, ze tam
podloga nie musi pieknie wygladac, bo niby kto bedzie ogladal.
Do tego wspolne przebywanie umila nam won palonego metalu w akompaniamencie jakze milych dla
ucha dziwekow cietego zelastwa.
09:18
Zdaje sie ze nie ma sasiada u gory, czyli ekipa nie moze tam wejsc, czyli wroci, czyli ze
jutro pewnie, czyli ze mnie szlag na miejscu trafi, a sasiada powiesze.
09:20
Pan Jan skomplementowal przedpokoj. Fajny facet!
09:22
Pan Lucek tnie rury w przedpokoju. Zazartowal sobie fajnie, czy nie przeciac tych od gazu.
Poprosilem, zeby nie, bo to niebezpieczne, ale pan Janusz mnie uspokoil i mowil, ze nie moze
wybuchnac, co najwyzej mozna sie zatruc. I opowiedzial, zabawna historyjke, jak pare dni
temu sasiadka uraczyla ich kawa i zapomniala wylaczyc palnika, choc ogien jakos zagasila.
Pan Jan jednak sprawe wykryl i nieszczesciu zazegnal, bo ma nosa do takich rzeczy.
09:35
Nie ma juz rur w pokoju i nie ma w przedpokoju. W sumie, po co im te rury.
09:38
Sypie sie gruz w pokoju. Skads. Pan Jan przyszedl skomentowal i wyszedl.
09:53
Pan Lucek przyniosl kaloryfer i montuje.
10:14
Jest nowy kaloryfer. Pijemy pierwsza kawe z panem Janem. Wiadomo, po robocie nagroda sie
nalezy! Pan Lucek za kawe podziekowal. Gruz sie sypie nadal, choc takimi jakby porcjami.
Pan Jan stwierdzil spojrzal na zegarek i zdziwil sie ze jest tak wczesnie, bo myslam ze jes pozniej. Ha!, moze to dobry znak i skoncza wczesniej!?!
11:15
Przyszlo dwoch kolegow z ekipy. Boje sie wyjrzec na korytarz, po slowach pana Jana "-"no,
spoko, spoko...ja Ci juz tu wycialem dziure w podlodze".
12:00
Bija dzwony.
12:02
- wyciagaj
- coo?
- wyciagaj
- coo?
- wyciagaj
- coo?
Dziwny,acz fachowy dialog.
12:14
Po rurach pozostaly takie fajne otworki w suficie i podlodze. Mysle, ze to strategiczne, poniewaz ekipa porozumiewa sie przez nie za 0 zl. za minute. Pan Jan wlasnie powiedzial, ze "spooko, to sie podkuje". Dla niego moze i spoko, ale mnie sie to jakos mniej podoba.
12:22
Drugie wielkie starcie wiertarka vs podloga. Teraz gruz sypie sie do sasiada ponizej.
12:45
Odwiedzil nas kolega z ekipy obok. Pan Jan znow zerknal na zegarek tyle, ze tym razem zdziwil sie, ze tak pozno jest, bo myslal ze wczesniej. Jakos dziwnie mu ten czas leci. No, to chyba wczesniej nie skoncza, ech!
12:58
Wlasnie uslyszalem, ze cos bedzie trzeba robic dwa dni. mam nadzieje, ze chodzi o sasiada. Boje sie zapytac. Za to chyba rozpoznalem kierownika. Mam wrazenie, ze to ten sam co tu pare lat temu byl z panem Mieciem. Wtedy skonczylo sie na paru dodatkowych dziurach w scianie i 11 godzinach pracy!
13:19
Pan Lucek wwierca się do sasiada u gory. Niby luzik, ale gruz znowu leci do mnie.
13:27
Ciesze sie, ze moj regal spotyka sie z uznaniem panow z ekipy. Nie dosc, ze mozna w nim chowac rozne rzeczy, to jeszcze bedzie dzialal jako zaslonka dla rur. Bo chyba nie do konca pionowo udalo sie je zamontowac. Tak wnioskuje z krotkiej panow dyskusji. Zreszta mierza tak na "oko", a wiadomo, że wazniejsze wizualnie, niz bezwzglednie pionowo. O, przyszedl kolega z innej ekipy. I stoi.
13:36
Pan Lucek sobie wierci. I nie wiem, co to oznacza, ale pan Jan zbiera rzeczy. Ciekawe, czy zostawią mi ten gruz. W sumie, zaczalem sie do niego przywiazywac.
13:45
Wyszli obaj. Pan Lucek nawet pozamiatal, no i gruzu nie zostawil. I wszystko by cudonie wygladało tylko, że hmmm... zostały dziury komunikacyjne do sasiadow. A az tak sie nie kochamy, by pozostawac w ciaglej lacznosci.
17:35
Nawadnianie. Znaczy chyba te kaloryfery bedą nawadniać, bo niby co. Ciekawe tylko kiedy przyjda zakleic dziury do sasiadow. W menu rozpisanym na klatce, remont trwac mial jeden dzien. No, ale jakos nie wydaje mi sie, by dzis jeszcze zdazyli. Zobaczymy...
;)
notreal 2011-07-25 12:16:02
skomentuj (4)
Filmy, ksiazki, fantazje....
Lubie filmy. Fajnie jest sie oderwac, pobyc w troche innej rzeczywistosci. A jak film wciagajacy, to juz w ogole cudownie.
Nie mowie, ze to od razu ma byc kino formatu, jaki uwielbila moja, ech!, przyjaciolka od serca, czyli najlepiej jakies do rozkminki, co znaczy, ze powinno byc produkcji bulgarskiej, portugalskiej, czy chocby serbsko-chorwackiej. Nie mowie tez o kinie mojego przyjaciela, nie od serca tylko od innych rzeczy, zeby nie bylo - czyli pt.: "Cudowne lata", "Lolita", lub "Jezioro marzen". Ani tez o filmach mojej kobietki, czyli niegrzecznych, choc jednak romantycznych komediach. Mam tu na mysli normalna, zwyczajna filmoteke rozrywki, sensacje, fantastyke, komedie, czasem dramat. W kazdym razie, kino do zabawy, nie do umartiwania sie. To jakos odrywa od reala, jak sie wkrecic nieco.
Jeszcze bardziej lubie ksiazki. Uaaa, tu, jesli troche spokoju, mozna odjechac na maxa. Wyjsc z "tu i dzis" i przeniesc sie do "tam i kiedys".
Oszalamiajacy relaks, haj mozna powiedziec. Wlasciwie, to czasem sobie mysle po co "uzywac", skoro TO mozna miec w bardziej ekologiczny i zdrowy sposob.
Do tego pozostaje fantazja-bez-okazjonalna. Lezysz sobie, siedzisz, idziesz, czy jedziesz i... odplywasz. W myslach. Jestes i tu i tam i inaczej i tak samo. Mielisz roznego rodzaju opcje. A jak ktos zapyta, to wlasciwie nie wiesz o czym myslales/as. Mmm... Taki prywatny kącik. Zupelnie bezcenny.
Pytanie zatem jest - Czy warto tak odjezdzac, by potem wracac na lono realizmu?
Moze jednak zdrowiej, nie wyobrazac sobie za wiele, by potem sie nie rozczarowywac?
A moze wlasnie to sieganie dalej, jest motorem dla podciagania codziennej egzystencji?
Nie wiem..., ale i tak lubie wyobrazac sobie...
;)
notreal 2011-06-28 23:49:50
skomentuj (6)
Ludzie, ludzie, ludzie....
Chyba zaczynaja mnie wkurzac ludzie o zamknietych pogladach, wyprofilowanym swiecie, ktory jest tym jedynym. Oczywiscie kazdy ma swoj swiat i swoje wlasne na niego patrzenie. Mnie jednak chodzi o tych, co juz poznali "prawde". Ze zacytuje jednego pisarza: "nie wierze ludziom, ktorzy prawde poznali, wierze tym co jej poszukuja". Mam wrazenie, ze coraz czesciej spotykam ludzi, ktorzy wiedza jak cos ma byc, dlaczego tak jest, skad sie to bierze i co z tym zrobic. Pewnie to kwestia starzenia sie mojego i moich znajomych, ale i tak mnie dziwi, ze malo kto chce, czy potrafi wyjsc poza swoje postrzegania swiata i nawet nie probuje postawic sie w danej sytuacji na miejscu innego czlowieka. Mozna by tlumaczyc takie zachowanie brakiem czasu na chwile zastanowienia. Jednak nawet dajac ten czas i chwile rozmowy zazwyczaj jedyne co mozna uzyskac, to przynanie racji, ale jak by to ujac... bez zrozumienia. Czyzby zatem owi oni nie byli zdolni do refleksji? Skadze. Nie zdazylo sie, bym nie uslyszal wiele refleksji... jak też ten swiat powinien byc poukladany. Jak napisalem wczesniej, to moglby byc przejaw starzenia sie i ugruntowywania swojej wlasnej opinii. Tyle, ze od mlodych bardzo ludzi slysze wlasciwie jeszcze bardziej sprecyzowane przez wlasny pryzmat opinie. I nawet chyba jeszcze bardziej roszczeniowo. Z jednej strony, dobrze jest miec swoje wlasne zdanie, a co za tym idzie mniej klopotow z zastanawianiem sie. Z drugiej jednak tego rodzaju postrzeganie siebie i swiata wokol, prowadzi do alienacji i braku tolerancji dla racji drugiego czlowieka. Co zatem bardziej sprzyja nam samym w dluzszej perspektywie czasu?
;)
notreal 2011-06-19 23:07:19
skomentuj (7)
Comerha....
Martwi mnie to, ze coraz mniej pisze, a coraz bardziej staje sie komercyjny (patrz linki), hmm... Znak czasu, czy tez znudzenia(?) Wazne, ze podtrzymalem istnienie bloga, bo jakos trudno sie rozstac ;P;)
notreal 2010-07-26 23:15:18
skomentuj (7)
Salvate Allegro....
Ten serwis zaskoczyl i zaskoczyl. Zaskoczyl, poniewaz zaczal dzialac i wbil sie w nisze. Jednak takze zaskoczyl bo wielu myslalo, ze Ebay wykupi go - a sie nie udalo. Dzis Allegro, to najwiekszy portal aukcyjny w Polsce. Mozna by sadzic, ze skoro najwiekszy, to rowniez oferujacy najlepsza usluge. Poprzez najlepsza rozumiem: najlatwiejsza dla uzytkownika, najbezpieczniejsza, najmilsza, takie jak to po polskiemu mowia "user friendly". Ouups! A jednak. Oferta jest najlepsza, bo... jedyna wlasciwie! Czyli monopol, a wtedy wolno co się chce. Co mozna porownac do tzw. TePSy na ten przyklad, ktorej udzielo sie to daawno temu. Bo jak serwis oferujacy naaajleeepsze uslugi w kwestii aukcyjnej moze tak bardzo niefrasobliwie traktowac, to co dzieje sie na jego stronach? A no może. Nie ma na to bowiem zadnego, heh!, sposobu (prawie). Moze zatem ze stoickim spokojem pomijac negatywne komentarze sprzedawcow (kupcow pewnie tez) i nadal przyznawac im miano "Super Sprzedawcy"? To jednak jest nierzadko (a ostatnio czesciej), przykladaniem reki i aprobata do wielu hmm... naciagaczy. Allegro jednak nie widzi potrzeby w promowaniu "bezpiecznej marki", bowiem woli ilosc. Co zrozumiałe, bo i tak się opłaca. Ludzie to zachłanne stworzenia, będą kupować "okazje" bez względu na wszystko. A aukcji jest bez liku. Przyklad, zeby nie bylo. Odszukany łatwo na stronach serwisu Allegro. Kontrahent KomiksPRL (inaczej zwany komiksgra - taki wybieg sprzedawcy) ma wiele negatywnych komentarzy, dużo neutralnych od ludzi nie twardego serca, a nadal ma pozycje "Super Sprzedawcy". A i jezyka uzywa, powiedzmy szczerze... podworkowego. Co zatem powinienem myslec o takim dostawcy uslugi, ktory pobiera stosowne oplaty za mozliwosc handlowania za pomoca tego portalu? Klamca i oszust, czy jedynie kapitalista i zarobkiewicz w swietle prawa... prawy, choc gnida? Co robic... zbojkotowac i nie kupowac na pohybel portalu i klamcow, czy jednak pogodzic sie i dziekowac za sama mozliwosc udzialu w tym spolecznym handlu? I wiadomo, ze Allegro bedzie dzialalo nadal (frajerow i uczciwych tak samo nie brakuje), ze przytaczany komiksgra i komiksPRL nadal beda naciagac klientow, tylko pytanie pozostaje - co robic? Byc inteligentnym i madrym, czy wygodnym? ;)
notreal 2010-01-16 22:14:05
skomentuj (3)
W lodowym zamku na szczycie Wiezy....
A co jesli lubie, pomyslal (o dziwo!) i napisał:
jak oglądamy short films, kiedy Ty lezysz na łóżku, a ja spoglądam z galeryjki jak mowisz glosem Szczurka i go przytulasz jak drobisz jedzenie na talezu (szczesciem, nie moje) jak jestes malym rapperkiem jak kupujesz mi cygara jak-a masz rodzine jak grasz (muzycznie) jak mi mowisz rozne mile slowa jak sie wspinasz jak spisz jak pierdzisz, po kukurydzy... eeee to chyba nie ;) jak robisz oczki jak sie nigdy nie domyslasz jak smazysz rybe, albo mielone jak lubisz moje kwiatki jak zbierasz pierdolki jak jezdzisz na rolkach w kawiarence jak... jak... jak...
A nie lubię... hmm I księciunio zamknal laptoka, bo wziela i znikla mu wena. Ta suka, co przylazi kiedy chce. I tak
samo sobie idzie... kiedy chce. Moze innym razem. Takie historyjki trzeba dawkować. ;)
notreal 2009-07-22 21:19:40
skomentuj (3)
|